Pallotyni

Lectio Divina

Lectio Divina to jedna z najstarszych praktyk, pochodząca jeszcze z czasów Ojców Pustyni i fundament wszystkich duchowości, które istnieją w Kościele, bo nasza wiara, duchowość i teologia opiera się na Piśmie Świętym. Samo łacińskie wyrażenie „Lectio Divina" oznacza „pobożne czytanie". Przez wieki nabierało ono w Kościele bogactwa rozmaitych form jego praktykowania przez wpływ różnych szkół duchowości i świętych. Współcześnie powracamy do korzeni z których Lectio Divina wyrosło i w takiej klasycznej, najbardziej oryginalnej i pierwotny formie pragniemy je przedstawić.
Lectio Divina składa się z 4 etapów: I. lectio [czytanie]; II. meditatio [medytacja]; III. oratio [modlitwa]; IV. contemplatio [kontemplacja]

Założenia wstępne

  • Aby rozpocząć swoją przygodę z Lectio Divina trzeba wygospodarować 30 minut w ciągu dnia. Mało, ale zasada jest prosta: Łaska poniżej 30 minut nie chwyta. Na serio! Właściwie nie da się modlić krócej. Co to jest w ogóle... pół godziny? Nie ma żadnego racjonalnego, sensownego sposobu modlitwy, który zrealizujecie w siedem minut. Tyle trwa akt strzelisty. Jeżeli ktoś chce się modlić aktami strzelistymi, proszę bardzo – jest to pobożna forma modlitewna, ale nie prawdziwa droga modlitwy.
  • Asceza, czyli nabranie wolności od rzeczy, które przeszkadzają się skupić. Ojcowie radzą, aby stworzyć warunki dookoła modlitwy, taką ochronną barierę. Zrób sobie kwadrans przerwy. Wycisz się. Niech odejdzie to, co cię pociąga.
  • Post. Zasadniczo – nie powinno się modlić z pełnym brzuchem. Zaczynając modlitwę warto być nieco głodnym. Wówczas nasz głód pobudzi pragnienie Ducha Bożego. Ale chodzi raczej o stan pewnego niedosytu niż o poczucie głodu, które każe nam myśleć - co by tu zjeść.

Na początek – modlitwa. Przed modlitwą... musimy się pomodlić. Krótko, naszymi słowami, prosząc Ducha Świętego o dwie rzeczy: niech otworzy nas, a później, niech otworzy Pismo Święte – niech otworzy tajemnice, które tam są zamknięte. Bo jak wierzymy, w Piśmie Świętym mówi sam Bóg, a głębokości Boga samego przenika tylko Duch Boży. Wiec jeśli ktoś ma nas wprowadzić w to, co myśli Bóg, a co jest w tej książce – może to zrobić jedynie Ten, kto Go przenika. Dlatego jedyny sposób na sensowną lekturę czytań polega na tym, że to Duch nam czyta. Każdą inna książkę można przeczytać samemu, ale Pismo Święte jest nie do przeczytania bez Ducha Bożego.

I. Lectio
Co czytamy? Czytamy Pismo Święte. To znaczy: nie komentarz do Pisma Świętego, nie poetyckie tłumaczenie, np. Cudowne poniekąd Brandstaettera - tylko samo Pismo Święte. To jedyny tekst, którym się posługujemy. Pismo święte nie jest jak inna książka czy jakiś tekst, który przeglądamy w internecie śledząc nagłówki i wytłuszczony tekst na górze, a jak brzmi ciekawie to czytamy nieco dalej. Codziennie czytamy raczej wrażeniami, doznaniami, impresjami, ale tak nie da się czytać Pisma Świętego. Musimy przestawić na zupełnie inny tryb czytania. Lectio to lekcja, czyli coś, co trzeba wysłuchać, a nie doznać jakimś bodźcem.
Jak czytamy? W trybie lectio continua. Dokładnie tak jak podczas Mszy Świętej, kiedy czytamy Pismo po małym fragmencie, po kolei, przez cały rok. Wybierz księgę i zacznij ją czytać od początku do końca – bez względu na to, co się w tobie dzieje, jaki masz stan i co przeżywasz. Dlaczego? Ponieważ to nie ty masz sobie dobierać fragment do nastroju, ale Słowo Boże, które nie jest uzależnione od twoich emocji, samo zdecyduje, jak Cię poprowadzić.

Sposoby pomocne w rozumieniu Pisma:

  • czytanie głośne - metoda znana choćby z Eucharystii. Dobra nie tylko dlatego, że pozwala nam się skupić. Ojcowie Pustyni mówili, żeby czytać „głośno szeptem", bo to odpowiedni sposób rozmowy z Kimś, wobec którego ma się jakieś tajemnice. A Bóg jest Tajemnicą. Musimy Słowo dotykać wargami.
  • zapamiętywanie - nie wkuwanie na pamięć, ale koncentracja na tekście. Warto przeczytać pojedynczy wers i odtworzyć go sobie w pamięci, powtórzyć kilka razy.
  • przepisywanie – kiedyś każdy uczeń miał za zadanie przepisać całe Pismo Święte. Kiedy nie możesz się skupić – przepisz chociaż zdanie lub dwa.
  • podkreślanie – również ma na celu zapamiętywanie – przy ponownej lekturze wyróżniony fragment szybciej wchodzi w głowę.
  • czytanie wielokrotne – dosłownie: w kółko. Non stop.
  • słowo klucz – znajdź fundament i zapytaj się o co chodzi w tej Ewangelii. Obiektywnie. Na tym etapie nie liczy się twoje wrażenie, ale myśl przewodnia danego fragmentu: CO BÓG MÓWI? Jaki jest przekaz?

Nie martw się, jeśli na początku wydaje się to trudne. Święty Grzegorz powiedział kiedyś, że Pismo Święte rośnie razem z czytającym. Dlatego Ojcowie Pustyni lubili powtarzać początkującym słowa Pana Jezusa do Piotra: „Ty teraz tego nie rozumiesz, ale kiedyś zrozumiesz".

II. Meditatio
Jak przeprowadzić medytację biblijną? Wybrany fragment musimy ponownie przemedytować. W celu zobrazowania tego procesu Ojcowie Pustyni posługują się fragmentem z rozdziału o lenistwie z Księgi Przysłów [Prz 6,7-8]. Mamy tam tekst o mrówkach i pszczołach, i to on najlepiej pokazuje, czym jest medytacja:
1. Mrówka, która zbiera – i jak mówi Pismo – jest bardzo mądra, że tak zbiera. Dlatego trzeba ją naśladować w zbieraniu. Czytamy ponownie nasz tekst – tym razem doznaniowo, próbując wychwycić poszczególne słowa i zdania, które nas najbardziej poruszają, które odnoszą się bezpośrednio do nas, do naszej aktualnej sytuacji.
2. Pszczółka, która zbiera nektar, zanosi go do ula i w ulu przerabia na miód. Jak przełożyć to na język medytacji? Bierzemy słowo i je wałkujemy, miętolimy w sobie tak, żeby trwało. Ojcowie nazywali to ruminatio - przetrawianie słowa Bożego poprzez jego ciągłe powtarzanie. Jeśli będziemy te słowa, na wzór Maryi, zachowywać w sercu, możemy być pewni, że Duch Boży zrobi w nas miód. W jaki sposób?
Syncrisis – jeżeli przy tym słowie będziemy trwać to ono w nas wzbudzi kryzys, czyli skonfrontuje z tym, co w nas niedoskonałe i wystąpi przeciwko temu.

III. Oratio
Do tej pory mówił Pan Bóg. Teraz powinna nastąpić nasza odpowiedź, czyli modlitwa. Między innymi dlatego ta metoda jest uprzywilejowaną drogą modlitewną Kościoła, bo tym, co w nas się modli jest Słowo Boże. Po raz kolejny oddajemy pierwszeństwo Słowu, a nie sobie – to ono prowadzi nas dalej. Właściwie nigdy nie wiadomo, jaką formę przyjmie nasza modlitwa. Może będzie to modlitwa wyznania - wyznajesz Panu, co w tobie zrobiło to słowo. A może modlitwa wielbienia – wysławiasz Pana i Mu dziękujesz. Prosisz albo przepraszasz. Nie ma reguły.

IV. Contemplatio
Totalna niewiadoma. Może się wydarzyć codziennie, albo raz na 2 lata.
Ale jeżeli będziesz wierny czytaniu to na pewno przyjdzie taki dzień, że po twojej modlitwie (a właściwie wtedy, gdy będzie ci się wydawało, że już ją kończysz), nigdzie się nie ruszysz. I nagle się okaże, że stoisz przed Nim. O tej części każdy Ojciec Pustyni, święty i mistyk pisze inaczej, bo każdego inaczej dotyka Bóg.
Termin ten możemy przetłumaczyć jako: con – z i templum – świątynia, ale też nieogarnięty horyzont niebios – czyli bycie z całym Bożym stworzeniem. Nagle widzisz wszystko z Jego perspektywy i to cię porywa. Tylko jedno jest pewne – to stan, za którym będziesz tęsknić. Bo lectio divina nie jest praktyką pobożnościową. To jest szkoła mistycznego zjednoczenia z Panem Bogiem. O tyle cudowną, co kompletnie nieprzewidywalna. Ale ponieważ wymaga dyscypliny, konsekwencji, ogromnego skupienia, otwartości, pracowitości i cierpliwości, Ojcowie Pustyni, zachęcają do niej słowami z Księgi Przysłów: „Jak długo, leniwcze, będziesz leżał? Kiedy powstaniesz ze snu? Trochę snu i trochę drzemania, trochę założenia rąk aby zasnąć, a przyjdzie na ciebie nędza jak włóczęga i będziesz miał niedostatek jak najgorszy żebrak".