Centrum pojednania

Ekumenizm

Słowo ekumenizm pochodzi od greckiego słowa oikumene, którego pierwotne znaczenie określało geograficzny obszar na ziemi zasiedlony w odróżnieniu od ziemi pustynnej i niezamieszkałej. Chrześcijaństwo przyjęło ten termin dla określenia przestrzeni przepowiadania Ewangelii, ale w rozumienie oikumene włączono także świat, który ma nadejść z powtórnym przyjściem Chrystusa. Tym słowem określano też sobory i synody pierwszych wieków podkreślając, że biskupi, którzy przybyli pochodzą z całego świata i reprezentują Kościół powszechny. Dzisiaj używając słowa ekumenizm chcemy opisać wysiłek kościołów i wspólnot chrześcijańskich w celu zbudowania widzialnej jedności wyznawców Chrystusa. Nawiązujemy także do pierwotnego znaczenia tego słowa odnoszącego się do powszechności i jedności Kościoła w pierwszych wiekach.

Ruch ekumeniczny związany jest nierozłącznie z modlitwą o jedność chrześcijan, która ma już ponad stuletnią tradycję. Pierwsze pomysły międzywyznaniowych modlitw o jedność chrześcijan pojawiły się w XIX w. Za jednego z pionierów spotkań modlitewnych w intencji jedności, uważany jest św. Wincentego Pallottiego († 1850), który zapoczątkował spotkania różnych obrządków katolickich w Rzymie w okresie Epifanii, kótra była dla niego symbolem objawienia Chrystusa wszystkim narodom.

Pragniemy ukazać katolickich patronów ekumenizmu, ukazując ich duchowość i apostolskie zaangażowanie na rzecz jedności chrześcijan.

12Dla nas pallotynów wzorem dążenia do pojednania z kościołem prawosławnym jest ksiądz Stanisław Szulmiński, męczennikSyberii, a obecnie kandydat na ołtarze. Urodził się 10 lipca 1894 r. w Odessie, ale gdy był jeszcze dzieckiem jego ojciec Aleksander postanowił wraz z rodziną przenieść się do Kamieńca Podolskiego.

Rodzina Szulmińskich odegrała znaczącą rolę w życiu społeczności kamienieckiej. Aleksander Szulmiński poświęcił się pracy społecznej: był kolejno nauczycielem w tamtejszym gimnazjum, kierownikiem oświaty w Kamieńcu, kierownikiem i inspektorem szkół polskich na Podolu. W czasie I wojny światowej, aby pomóc ludziom w tych trudnych latach, założył piekarnię mechaniczną. Jako prezydent miasta bronił ludność przed wyzyskiem i spekulacją. Razem z ukraińskimi przyjaciółmi założył w 1918 r. Państwowy Uniwersytet w Kamieńcu Podolskim. Po I wojnie światowej rodzina Szulmińskich osiadła w Dubnie. Ojciec ks. Stanisława zmarł w trakcie ewakuacji wojsk niemieckich z Dubna, w marcu 1944 r.

Matka księdza Helena, była gorliwą katoliczką oraz gorącą patriotką polską. Po jej śmierci Aleksander ożenił się powtórnie z Olimpią Michajłowną Paszczenko, która wniosła do życia rodziny Szulmińskich nowy rys, religię i duchowość prawosławną. Olimpia była osobą inteligentną - cenioną poetką i pisarką tworzącą w języku ukraińskim. W domu Szulminskich Olimpia Michajłowna pojawiała się od 1907 r. jako nauczycielka języka rosyjskiego małego Stanisława.

Dla rozwoju Stanisława i jego „idei wschodniej" bardzo ważne znaczenie miało środowisko w którym wzrastał Podole. W Kamieńcu Stanisław ukończył średnią szkołę handlową. Był to okres kształtowania się jego powołania kapłańskiego. W sierpniu 1918 roku Stanisław został przyjęty do Seminarium w Żytomierzu. Studiował tam zaledwie rok. Od 1 października 1919 r. został przeniesiony przez swego biskupa do seminarium w Tarnowie. Już od początku studiów towarzyszyła mu myśl o stworzeniu dzieła zjednoczenia religijnego na wschodzie. Takie świadectwo składają o nim zarówno profesorowie jak też alumni z lat seminaryjnych.

Po otrzymaniu święceń kapłańskich ks. Stanisław wielokrotnie prosił o powrót w rodzinne strony, do Kamieńca i możliwość podjęcia tam pracy duszpasterskiej.

Ordynariusz ks. Stanisława zdecydował jednak, że wyśle go na studia, na teologię porównawczą na KUL. Ks. Szulmiński przyjął tę decyję z należytym posłuszeństwem jako okazję lepszego przygotowania do zamierzonego dzieła. Studiował od 1923 do 1927 r. W trakcie studiów swoimi artykułami, rozmowami, działalnością starał się rozbudzić zainteresowanie dla pracy zjednoczeniowej między kościołami.

Przez cały czas po święceniach ksiądz Stanisław wysyłał prośby do swoich przełożonych i do Stolicy Apostolskiej o pozwolenie na wyjazd na Wschód i podjęcie pracy zjednoczeniowej wśród prawosławnych. Pius XI odpowiadał jednak niezmiennie, że taka praca w tym momencie nie jest możliwa. Ksiądz Stanisław z pokorą poddał się woli przełożonych, ale nie zrezygnował ze swoich planów.

W 1927 roku ks. Szulmiński spotkał przełożonego księży pallotynów, ks. Wojciecha Turowskiego. To spotkanie zadecydowało o wstąpieniu ks. Stanisława do nowicjatu skięży pallotynó 15 sierpnia 1928 roku. Po okresie przygotowania został mianowany ojcem duchownym pallotyńskiej młodzieży gimnazjalnej w Wadowicach na Kopcu.
W latach 1932-39 pełnił funkcję spowiednika i wykładowcy w Seminarium Duchownym w Ołtarzewie. Wykładał tam teologię moralną, oraz w różnych latach pedagogikę, teologię pastoralną, homiletykę oraz ulubiony swój przedmiot - teologię orientalną, wprowadzoną na jego wniosek do programu wykładów seminaryjnych.

Mimo ciągłych starań nie uzyskuje w dalszym ciągu zgody na pracę w Związku Sowieckim. Niemal wszyscy uważają ten zamiar za szalony i skazany na porażkę – natychmiastowe uwięzieni i śmierć. Idąc więc za radą przełożonego ks. Szulmiński zaczyna działalność zjednoczeniową w kraju. Na zjeździe założycielskim w Laskach k. Warszawy w 1937 roku powołana zostaje organizacja o nazwie Apostolat Pojednania. Naczelnym zadaniem Apostolatu stała się praca nad pojednaniem obydwu tradycji chrześcijańskich - zachodniej i wschodniej. Apostolat poszukiwał skutecznych dróg przywrócenia jedności, z poszanowaniem własnej tradycji. W w formacji członków Apostolatu kładziono akcent na pracę nad urobieniem własnej kultury duchowej, zwłaszcza cnót przeciwnych wszelkiemu rozdarciu: zgody, pokoju, szacunku, zdyscyplinowania. Ogromną rolę w budowaniu jedności przyznawano modlitwie o pojednanie, gdyż twórcą jedności jest Bóg. Praca zewnętrzna miała polegać na budzeniu życzliwości do chrześcijańskiego Wschodu. Specjalne znaczenie miała praca naukowa. Chodziło kontakt z literaturą wschodnią, to co dzisiaj nazywa się oddychaniem obydwoma płucami – wschodnim i zachodnim.

Wyjazd ks. Stanisława Szulmińskiego na wschód, stał się możliwy dopiero w 1939 roku. Został on skierowany do pracy w pallotyńskiej placówce w Okopach Świętej Trójcy, położonej tuż przy granicy ze Związkiem Sowieckim. Gdy zmierzeł, aby objąć wyznaczoną placówkę wybuchła wojna. Ks. Szulmiński uznał to za okazje do spełnienia swoich planów. Ruszył na Wschód, dotarł tylko do Nowogródka, ale tam został aresztowany przez tajne służby i osadzony w więzieniu w Baranowiczach. Pod koniec sierpnia 1940 r. wraz z innymi więźniami został przewieziony w okolice Uchty nad Morzem Białym, do obozu pracy. Bardzo ciężkie warunki życia i pracy sprawiły, że śmiertelność wśród więźniów była bardzo wysoka. Mimo to, jak zaświadcza pan Franciszek Wilk, współwięzień obozu, ks. Stanisław nie oszczędzał się, ciężką pracę traktował jako pokute za grzechy i w intencji pojednania Kościołów Wschodnich z Kościołem Katolickim. Oprócz ciężkiej pracy więziennej podejmował pracę na rzecz więźniów. Wszedł w skład tzw. „trójki" - grupy osób, których bezpośrednim zadaniem była interwencja w imieniu więźniów u władz obozu w celu zwolnienia Polaków objętych amnestią do Armi Gen. Andersa. Interwencje te były bardzo źle widziane przez kierownictwo obozu. To najprawdopodobniej spowodowało, że sam ks. Stanisław Szulmiński nie został objęty amnestią. Do zatrzymania w obozie przyczyniła się także Msza św. odprawiona przez niego publicznie w dniu ogłoszenia amnestii. Ksiądz Stanisław został skierowany do szczególnie ciężkiej pracy przy budowie lotniska w Tajdze. 27 listopada 1941 r. zmarł w obozowym baraku.

Idea wschodnia Ks. Stanisława Szulmińskiego należy do najcenniejszych wartości jego duchowego dziedzictwa. Na pierwszy plan wysuwa się pełen szacunku sposób patrzenia na chrześcijański Wschód i jego tradycję. Ks. Szulmińskiemu nie chodziło tyle o sprowadzenie chrześcijan wschodnich do ortodoksyjnego Kościoła zachodniego, ale o wzajemne zbliżenie przez poznanie i modlitwę. Uwolnił on apostolat pojednania od tendencji misyjnych i wprowadził na drogę dialogu.

Patroni Ekumenizmu

11Osobą, którą uznać można bez wątpienia za patronkę ekumenizmu w Polsce, była beatyfikowana przez papieża Jana Pawła II Bolesława Lament. Jej wspomnienie obchodzimy w Kościele w Polsce 29 stycznia. W swojej homilii w czasie Mszy św. beatyfikacyjnej papież powiedział o niej min.: „Przed 45 laty tutaj, w Białymstoku, umarła służebnica Boża Bolesława Lament, założycielka Sióstr Misjonarek Świętej Rodziny; dzisiaj została ona ogłoszona błogosławioną Kościoła. Tę córkę miasta Łowicza powołał Bóg do tworzenia katolickich zakładów opiekuńczo-wychowawczych oraz innych ognisk opieki duchowej w dalekim Petersburgu, Mohylewie, Żytomierzu, a po I wojnie światowej - zwłaszcza na ziemi pińskiej, białostockiej i wileńskiej. Prowadziła swoje dzieło wśród ustawicznych przeciwności, dwukrotnie przeżyła utratę całego dorobku założonego przez siebie zgromadzenia, nieraz przyszło jej oraz jej współsiostrom pracować w głodzie i bez własnego mieszkania. Miała zwyczaj umacniać się wówczas znanym hasłem duchowości ignacjańskiej: "Wszystko na większą chwałę Bożą". Ostatnie pięć lat swojego życia spędziła - sparaliżowana - z wielką cierpliwością i w rozmodleniu.

Przez całe życie odznaczała się szczególną wrażliwością na ludzką biedę, przejmował ją zwłaszcza los ludzi upośledzonych w społeczeństwie, ludzi zepchniętych na tak zwany margines życia czy nawet do świata przestępczego.

W głębokim poczuciu odpowiedzialności za cały Kościół boleśnie przeżywała Bolesława rozdarcie jedności Kościoła. Sama doświadczyła wielorakich podziałów, a nawet nienawiści narodowych i wyznaniowych, pogłębionych jeszcze bardziej przez ówczesne stosunki polityczne. Dlatego też głównym celem jej życia oraz założonego przez nią zgromadzenia stała się jedność Kościoła, ta jedność, o którą modlił się w Wielki Czwartek w Wieczerniku Chrystus: "Ojcze Święty, zachowaj ich w Twoim imieniu, które Mi dałeś, aby tak jak My stanowili jedno".

Służyła matka Lament sprawie zjednoczenia tam zwłaszcza, gdzie podział zaznaczał się ze szczególną ostrością. Nie szczędziła niczego, byleby umacniać wiarę i rozpalać miłość do Boga, byle tylko przyczynić się do wzajemnego zbliżenia katolików i prawosławnych: "Żebyśmy wszyscy - jak mówiła - miłowali się i stanowili jedno". Pracę na rzecz jedności Kościoła, zwłaszcza na terenach wschodnich, uważała za szczególną łaskę Bożej Opatrzności. Długo przed Soborem Watykańskim II stała się inspiratorką ekumenizmu w życiu codziennym przez miłość.

Lud Boży w Polsce i na terenach jej apostolstwa będzie mógł odtąd odwoływać się w modlitwie liturgicznej Kościoła do jej orędownictwa oraz czerpać z jej życia wzór do naśladowania.